Pociąg odjeżdżał ze stacji. Na peronie stało wielu rodziców,
a w oknach pociągu widniały twarze dzieci. Żegnali się. Na korytarzu jak zwykle
panował hałas. Tylko w przedziale 43 było cicho jak makiem zasiał. To tam siedziała
Lily Potter i rozmyślała, czy zaakceptują
ją w nowej szkole. To będzie już trzecia szkoła, do której będą uczęszczać Albus,
James i Lily. Najpierw chodzili do Oxmu, potem do Pestilu, a teraz idzie do
Hogwartu. Zmiana szkoły wynikała z tego, że jej tata, Harry Potter wciąż
poszukiwał Śmierciożerców. A było nich
głośno nawet po dwudziestu jeden latach, kiedy to został zabity ich dowódca,
Lord Voldemort. Tego nazwiska do tej pory bała się wymówić większa część
społeczności czarodziejskiej. Jego zwolennicy nadal działali i zadawało się, że
mają nowego wodza. Siali zamęt i zaczęli używać tych samych kryjówek do swych
spotkań. Dlatego państwo Potterowie znów wrócili do Doliny Godryka. Jednak zanim wprowadzili się do domu, w którym
mieszkali trzy lata po urodzeniu Lily, musieli zrobić całkowity remont. Kiedy deportowali
się przed rezydencję ujrzeli ją w
ruinach i widok dymy po ogniu. Ginny o mało nie zemdlała, gdy to zobaczyła. Na
czas remontu zamieszkali u dziadków. Na wakacje przyjechała tam też Vera. W tym
czasie dziewczyny bardzo się zaprzyjaźniły, a Lily bardzo dokładnie poznała
historię Hogwartu z książek najlepszej uczennicy tej szkoły. Dom Potterów został
odbudowany w przyspieszonym tempie, bo przez 7 tygodni, a to tylko dlatego, aby
dzieci mogły jeszcze urządzić swoje pokoje zanim wyjadą na uczelnię.
W przedziale 78 było bardzo gwarno. Starzy Ślizgoni obmyślali niecne plany o tym, jak w tym roku wykończyć nauczycieli i zrobieniu tajnych przejść dla nich. Plany zostały objęte tajemnicą na papierze czyli zaczarowane zaklęciem densaugeo.
W tym samym czasie Vera opowiadała Lily o duchach, schodach, znikających obrazach, zalanych łazienkach przez Jęczącą Martę i wielu innych rzeczach. Jednak dziewczyna niewiele z tego nie zapamiętał. Cały czas przypominała sobie łapczywi wysłuchane słowa przyjaciółki o domach. Zapamiętała prawie wszystko: gdzie znajdują się wejścia do domów, ich barwy, jakim trzeba było być, aby dostać się, do któregoś z nich, historie ich oraz ich założycieli. Kiedy przyjechał wózek ze słodyczami kupiły czekoladowe żaby, które piętnastolatce wydawały się obłędne, gdyż uwielbia ona czekoladę.
Rebeus wysiadając z pociągu zauważył piękną czarnowłosą dziewczynę, której w poprzednich latach nie zauważył. Jak się okazało była ona nowa. Stała do przydzielenia do domów pośród rozwrzeszczanych pierwszoroczniaków w pięknie przystrojonej sali. Na podłogę świecił blask księżyca, a niebo było bezchmurne. Lily została przydzielona jako pierwsza. Ku jego niezadowoleniu jej domem stał się Ravenclow. Ale najgorsze było jej nazwisko. Potter. Harry Potter zabił jego dziadków od strony ojca.
I w tym momencie stało się cos naprawdę dziwnego. Ławka wyrzuciła chłopaka o czarnych włosach i bladej cerze od stołu Slytherinu aż do Tiary Przydziału. Kiedy wrócił, a raczej próbował wrócić, stało się to samo. Wszyscy obecni na uczcie patrzyli na Rebeusa jakby popełnił jakieś morderstwo. Jeszcze raz spróbował wrócić, a gdy to się nie udało, profesor McGonagall kazała mu usiąść na stołku i założyć na głowę Tiarę. I wtedy stało się cos jeszcze dziwniejszego. Ze Slytherinu trafił trafił do Gryffindoru! Pierwsza myśl jaka przyszła blondynowi do głowy to „Fuck! Co na to powie matka? A ojciec?!!”. Siedziałem i nie byłem w stanie się ruszyć. Podeszła do niego dyrektorka (profesor McGonagall) i kazała usiąść tam, gdzie wszyscy Gryfoni. Wtedy pomyślał „No! Bitch please!”. Ale poszedł i usiadł tam. Do końca uczty i po niej myślał, czy da się to jakoś utrzymać w tajemnicy, a Lily postanowiła poszukać o tym czegoś w bibliotece.
W przedziale 78 było bardzo gwarno. Starzy Ślizgoni obmyślali niecne plany o tym, jak w tym roku wykończyć nauczycieli i zrobieniu tajnych przejść dla nich. Plany zostały objęte tajemnicą na papierze czyli zaczarowane zaklęciem densaugeo.
W tym samym czasie Vera opowiadała Lily o duchach, schodach, znikających obrazach, zalanych łazienkach przez Jęczącą Martę i wielu innych rzeczach. Jednak dziewczyna niewiele z tego nie zapamiętał. Cały czas przypominała sobie łapczywi wysłuchane słowa przyjaciółki o domach. Zapamiętała prawie wszystko: gdzie znajdują się wejścia do domów, ich barwy, jakim trzeba było być, aby dostać się, do któregoś z nich, historie ich oraz ich założycieli. Kiedy przyjechał wózek ze słodyczami kupiły czekoladowe żaby, które piętnastolatce wydawały się obłędne, gdyż uwielbia ona czekoladę.
Rebeus wysiadając z pociągu zauważył piękną czarnowłosą dziewczynę, której w poprzednich latach nie zauważył. Jak się okazało była ona nowa. Stała do przydzielenia do domów pośród rozwrzeszczanych pierwszoroczniaków w pięknie przystrojonej sali. Na podłogę świecił blask księżyca, a niebo było bezchmurne. Lily została przydzielona jako pierwsza. Ku jego niezadowoleniu jej domem stał się Ravenclow. Ale najgorsze było jej nazwisko. Potter. Harry Potter zabił jego dziadków od strony ojca.
I w tym momencie stało się cos naprawdę dziwnego. Ławka wyrzuciła chłopaka o czarnych włosach i bladej cerze od stołu Slytherinu aż do Tiary Przydziału. Kiedy wrócił, a raczej próbował wrócić, stało się to samo. Wszyscy obecni na uczcie patrzyli na Rebeusa jakby popełnił jakieś morderstwo. Jeszcze raz spróbował wrócić, a gdy to się nie udało, profesor McGonagall kazała mu usiąść na stołku i założyć na głowę Tiarę. I wtedy stało się cos jeszcze dziwniejszego. Ze Slytherinu trafił trafił do Gryffindoru! Pierwsza myśl jaka przyszła blondynowi do głowy to „Fuck! Co na to powie matka? A ojciec?!!”. Siedziałem i nie byłem w stanie się ruszyć. Podeszła do niego dyrektorka (profesor McGonagall) i kazała usiąść tam, gdzie wszyscy Gryfoni. Wtedy pomyślał „No! Bitch please!”. Ale poszedł i usiadł tam. Do końca uczty i po niej myślał, czy da się to jakoś utrzymać w tajemnicy, a Lily postanowiła poszukać o tym czegoś w bibliotece.


