czwartek, 31 stycznia 2013

3. Nowi przyjaciele



Na zielarstwie Lily robiła wszystko ze zdwojoną siłą, tak że zbiła trzy razy doniczkę. Dopiero na przerwie, gdy powiedziała o wszystkim Katie, ochłonęła, a jej myśli znów zaczęły krążyć wokół Rebeusa. Na Opiece nad magicznymi stworzeniami stały w jednym z pierwszych rzędów. Gdy zadzwonił dzwonek szybko się odwróciła, aby pójść do zamku na drugie śniadanie. Dopiero po chwili zorientowała się, ze to był Malfoy. Odwróciła się z zamiarem przeproszenia go za zaistniałą sytuację, ale to co zobaczyła był straszne. Ślizgoni szydzili z dawnego kolegi, a zarazem nowego Gryfona. Nie zważając na to, że Katie dalej o czymś mówiła, podbiegła tam.
-Co powiedział ojciec, jak się o tym dowiedział? Co?- kpił gruby brązowowłosy osiłek, a jego banda śmiała się z nieudanego dowcipu. –Okryłeś hańbą rodzinkę!
-Zostaw go!- krzyknęła Lily. Nigdy nie tolerowała wyśmiewania się z innych, a żeby wyśmiewać się z tego, do którego domu zostali przydzieleni, to po prostu paranoja.
-No, no, no, Malfoy. Nie wiedziałem, że masz dziewczynę.- zaśmiał się basowo z własnego dowcipu. –A ty maleńka- teraz z mocno angielskim akcentem zwrócił się do niej. –Widzę, że jesteś obrotna. Dopiero dwa dni w szkole i szleją na twoim punkcie. –palcem spróbował musnąć jej włosy.
-Nie próbuj mnie dotykać!- krzyknęła i uderzyła go w gruba dłoń.
-Ej, chłopaki! Widzieliście to? Ta mała się stawia.- wszyscy ryknęli śmiechem. –nie ma tu twojego tatusia. Nikt ci nie pomoże.
-Żebyś się tylko nie zdziwił.- wysyczał Rebeus przez zaciśnięte zęby i wyciągnął ze spodni różdżkę.
-Chcesz walczyć? To walcz, ale i tak przegrasz ze mną w pojedynku.
Rebeus zawahał się przez chwilę, jednak myśl, że to ona pierwsza stanęła w jego obronie, nie pozwoliła mu się wycofać. Rozpoczął się pojedynek. Ukłonili się nie spuszczając z siebie wzroku. Lily była zdziwiona, ze ten bezmyślny osiłek zdobył się na taki gest. Chłopcy ciskali w siebie zaklęciami. Nagle ktoś z bandy mięśniaka spróbował rzucić się na Rebeusa. Lily uderzyły w tył głowy, jak to one robią. W tym momencie zareagowała Katie, której przybycia nikt nie zauważył.
-drętwota!- krzyknęła, a z jej  różdżki trysnął płomień czerwonego światła i chłopak o jasnej karnacji leżał na ziemi.
Lily nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń bezgłośnie wypowiedziała zaklęcie i różdżka wyleciała z ręki osiłka.
-Nie graliście uczciwe.- wysyczał.
-I kto to mówi!- prychnęła Katie. Osiłek oburzył się i odszedł a jego banda za nim.
-Dzięki.- powiedział Rebeus. –Nie spodziewałem się tego po tobie.
-A co? Myślałeś, ze jestem jakąś pustą lalką?
W tym momencie zadzwoniła dzwonek i przerwała ich rozmowę.
 Po lekcjach obie Krukonki udały się do biblioteki. Każda w innym celu. Lily, aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Katie zamierzała szybko odrobić wszystko, co nauczyciele im zadali i iść na trening Quidditcha. Piętnastolatka była najlepszą ścigającą w Ravenclowie. Głównie to dzięki niej ten dom zdobył Puchar Quidditcha, ale jego obrońca też jest w niesamowitej formie. Dziewczyna od razu znalazła te książki, których potrzebowała, jednak Lily szło znacznie gorzej. Szukała odpowiedniej książki Az do zamknięcia biblioteki.

Następnego dnia Lily udała się do swojego ulubionego miejsca w całej szkole, czyli biblioteki, od samego rana, gdyż miała dwugodzinną przerwę. Przeglądała różne książki od encyklopedii do podań i legend. W końcu znalazła to, czego tak usilnie szukała w książce „Królowie”. Lily była tym bardzo zainteresowana i wręcz, gdyby mogła, pożarłaby tę książkę wzrokiem. A w książce było napisane:
„Teligius Bartłomiej Karpiński (1528-1601) był najlepszym mistrzem eliksirów w dziejach Świata Czarodziejów. Napisał podręczniki wykorzystywane do nauki przygotowawczej do SUM-ów. Trzy lata przed śmiercią został Ministrem Magii.
Wczesne dzieciństwo:
„Był bardzo chorowitym dzieckiem. Wiecznie wszystko wypadało mu z rąk.” Tak mówi o nim rodzina z tamtego okresu jako o nieudacznik. Zdolności magiczne pokazał wyjątkowo późno.
Okres szkolny:
Był bardzo dobrym uczniem. Na cztery lata został przydzielony do Hufflepuffu. Potem, na piątym roku, stół w Wielkiej Sali nie chciał go i odrzucił obok Tiary przydziału, a gdy założył ją na głowę, został przydzielony do Slytherinu. Nie wiadomo z jakich przyczyn tak się stało. Jest to pierwszy taki przypadek w Świecie Magii.”
Ta informacja nie dawał jednak Lily zbyt dużo wiedzy, a więc postanowiła szukać dalej. Na ten czas przynajmniej wiedziała na czym stoi. Brała książkę, siadała przy stoliku, odkładała książkę i tak w kółko. Niezbyt ciekawe, ale co robić?
W pewnym momencie ktoś chrząknął za jej plecami. Lily z pogardą spojrzała w tamtą stronę, a jej mina od razu się zmieniła. Za nią stał Rebeus.
-Mogę usiąść? –zapytał z niekrytym uśmiechem. –Wszystkie inne stoliki są pozajmowane. –dodał.
-J-j-jasne. –wyjąkała Lily. Nie wiedziała, co zrobić. Miała dwa wyjścia: zajmować się dalszym szukaniem i nie zwracać uwagi na obecność Rebeusa albo zająć się czymś innym. Wybrała to drugie, gdyż stwierdziła, że nie byłoby zbyt taktownie szukać rozwiązania przy nim. W jej myśli wpadł jego głos:
-Potter. Twoje nazwisko jest bardzo dziwne.-mówił ze swym nieodłącznym uśmiechem..
-Nie rozumiem, co w nim takiego niezwykłego.-udawała Lily. -Mam takie nazwisko jak reszta rodziny.
-Czyli jesteś JEGO córką.-bardziej stwierdził niż zapytał.
-No ojca raczej muszę mieć. Mam sama by mnie nie zrobiła.-Lily nadal grała, ale zauważyła, ze Rebeus jest bardziej inteligentny niż to okazuje.
-Nie graj, mała.-uśmiechnął się do niej ironicznie.
-Jak w ogóle masz czelność tak się do mnie odzywać?! -wybuchnęła cicho tylko ze względu na miejsce, w którym się znajdowali. A po ochłonięciu dodała: Dlaczego tak bardzo interesuje cię moje nazwisko?
-O nim wiem o wiele więcej, niż ci się wydaje. A poza tym, na dzień dzisiejszy interesuje mnie znalezienie przyjaciół.-Lily wydało się, że usłyszała nutkę smutku w jego głosie.
-Na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć.-odpowiedziała mu zdaniem przeczytanym kiedyś z pewnej książki.
-A co takiego trzeba zrobić, aby być twoim przyjacielem?
-Różnie to bywa. Czasem wystarczy powiedzieć jedno zdanie, a niekiedy potrzeba kilku tygodni lub nawet miesięcy, a może nawet lat.-dziewczyna sama nie wierzyła, z eto wszystko powiedziała. Oczywiście, ze tak myślała, ale nigdy wcześniej nie powiedziałaby tego osobie, którą tak słabo zna. Jednak słowo się rzekło, nie było odwrotu.
-No, to może zaczniemy od tego, że nie wiesz o mnie nic więcej, oprócz tego, iż nazywam się Rebeus Malfoy, mam 16 lat i jestem w Gryffindorze. Prawda? –skinęła powoli głową. –Czyli zacznę od początku. Urodziłem się w rodzinie czarodziejów, tzw. Czystej krwi. Rodzice na tym punkcie są bardzo czuli, nie wolno mi i mojej siostrze, Betty, rozmawiać z mugolakami. Bet to nie przeszkadza, gdyż tak samo patrzy na świat jak oni. Mieszkanie z nimi to obłęd. Kiedy moja kochana siostrunia napisała im list o tym, co się stało na rozpoczęciu roku, dostałem od nich list o tym, że gratulują mi przyjęcia do Gryffindoru, co nie mogło być prawdą, bo moja rodzina od wieków zostawała przyjęta tylko do Slytherinu, a także kazali mi zarezerwować miejsce na święta bożonarodzeniowe w Hogwarcie. –na koniec opowieści westchnął. –Niezbyt miłe, ale prawdziwe i trzeba żyć dalej.
-wiedz, że bardzo ci współczuję. –powiedziała szczerze Lily. –Czy mogłabym dla ciebie coś zrobić?
-Owszem. –uśmiechnął się, dla odmiany, miło. –Możesz mi pomóc odrobić pracę domową z Obrony Przed Czarną Magią.
-Dział z magicznymi stworzeniami. Książki obok tych o smokach. Viliaturi pomysłowo je przedstawił.
Z pomocą Lily Rebeus odrobił wszystkie prace w ciągu godziny. Mieli czas wolny, więc chłopak chciał jej zaimponować jaki jest dobry w Quidditchu. W poprzednich latach pył szukającym Ślizgonów, a teraz gra na tej samej pozycji w Gryffindorze.

7 komentarzy:

  1. przeczytałam i tak szczerze fajnie... podoba mi się charakter Lily, a w opowiadaniach osobowaść bohaterów są bardzo ważne. Bardzo ważne jest też, żeby w każdym rozdziale było coś zaskakującego lub jakieś ważne, niesamowite wydarzenie. Tutaj spodobało mi się jak LIly broniła Rebeusanie była to walka na śmierć i życie, ale bardzo fajne oraz to jak spotkali się w bibliotece. Bardzo dobrze, to wszystko opisujesz... czekam na nastepny rozdział oby już niedługo. Pozdrawiam.~~Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny będzie dzisiaj albo jutro ;)

      Usuń
    2. http://zmieniona-miona.blogspot.com/ Zapraszam tu.
      Tego bloga nie będę już prowadzic, wyjaśnienia pod ostatnim komentarzem.

      Usuń
  2. Przeczytałam i bardzo mi się podoba :)
    Czekam na dalszą część i prosiłabym o poinformowanie mnie o niej :)

    lokóweczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poinformuję Cię na pewno! Cieszę się, że Ci się podoba.

      Usuń
  3. A ja czekam i czekam na nowy rozdział... :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowego rozdziału raczej nie będzie... :( mam telefon u naprawy a tam miałam napisane dwa rozdziały do przodu. Nie przepisałam na kompa zanim oddałam. Nie napiszę ponownie, bo wyjdzie zły. Mogę cię jedynie zaprosić na mojego innego bloga o całkiem innej tematyce, ale też z serii HP ;)
      http://zmieniona-miona.blogspot.com/

      Usuń